|
Duszpasterstwo
istot
obdarzonych duszą, ludzi i zwierząt |
 |
 |
|
|
"Posiadają zwierzęta duszę i
wiedzą co to uczucia?
Takie
pytania może zadać jedynie ktoś, komu brakuje zarówno
jednego jak i drugiego..."
Eugen
Drewermann |
|
Quo Vadis Watykan? -
Reminiscencje
Quo vadis Vatikan ?
dni niebanalnych spotkań...
Spoglądając na minione dni mojej Quo vadis Vatikan akcji w Rzymie, mogę z
radościa podsumować, że przebiegła dokładnie tak, jak to sobie
wcześniej
wymyśliłem, wymarzyłem, wyśniłem, jak tego chciałem.
A to oznacza najpierw, że przbiegła
ona bez tanich, niepotrzebnych sensacji.
Dane mi było tak (tak jak tego
pragnąłem) przez wszystkie te dni przebywać, nocować "wśród
zwierząt"
(w hospicjum dla starych, schorowanych, niedołężnych zwierząt),
wspólnie z nimi
witać i żegnać kolejny dzień, każdego z tych trzech dni tkwić na Placu
św.
Piotra modląc się za nie i wiele innych będących w potrzebie, smutnych,
osamotnionych w cierpieniu, umierających w lęku śmiertelnym, poszcząc w
ich
intencji, błogosławiąc w myślach i tuż obok...
To, że moja akcja zasługiwała na miano
absolutnie pokojowej i nie-niebezpiecznej, świadczy najlepiej chyba
reakcja
włoskich Carabinieri oraz urzędników watykańskiego Security
(Gwardii
Szwajcarskiej), którzy to już w dwie godziny po moim
pojawieniu sie na Placu
św. Piotra, poprosili na bok na chwilę rozmowy.
Nie znależywszy w niej niczego, co
zasługiwałoby na miano agresywnej czy zakłócajacej "porządek
publiczny" (choć tak naprawdę ona i była i jest protestem, sprzeciwem
wobec obowiązującego "porządku", w którym żyjemy), pozwolono
mi ją po
krótkim przesłuchaniu w milczeniu dalej kontynuować.
Pielgrzymi przemieszczający sie po
Placu św. Piotra reagowali na mnie, moja białą albę, plecak z napisem Quo vadis Vatikan i wygladające z niego
pluszowe zwierzątka bądź z niemal dziecięcym zaciekawieniem, bądź też i
tak
było najczęściej, przyjaznym uśmiechem na twarzy.
Któryż to kapłan, przechadza
się z
plecakiem pełnym przekochanych pluszaków. Na pewno
niecodzienny widok.
Punktem kulminacyjnym mojej Quo
vadis Vatykan akcji, mojej misji w
Watykanie był bezwzględnie dzień 4 października, dzień w
którym Kościół
Katolicki wspomina św. Franciszka z Asyżu. I ten dzień pozostanie też
szczególnie w mojej pamięci. To był bez watpienia piękny
dzień. Dzień
wzruszających spotkań, tak z ludźmi jak i zwierzętami, wzruszjących
chwil,
wrażeń, rozmów niepłytkich. Dzień pięknych
gestów, dzień nadzieją ogromną
podszyty.
Tego dnia także (w miejscu moim
zdaniem do tego najbardziej odpowiednim, bo przy grobie papieża Jana
XXIII) złożona
została, podpisana przez kilka tysięcy osób a powierzona mi
przez niemiecką
organizację Pfotenhilfe-Europa, petycja skierowna do ojca św. Benedykta
XVI,
wyraz głębokiej troski wielu ludzi, którym dobro naszych
mniejszych braci i
sióstr leży głęboko na sercu i którzy oczekują od
Kościoła Katolickiego w tym
temacie nowych, głebokich przemyśleń.
Złożona została nie byle gdzie, bo
przy grobie papieża, który widział potrzebę gruntownych
przemian w Kościele,
który nawoływał Kościól Chrystusowy do wielkiego Aggiornamento, papieża, który
z taką właśnie nadzieją wielką
powoływał do życia Sobór Watykański II.
Sobór, który jak
twierdzi austriacki
biskup Krätzl zatrzymał się w połowie kroku...
Nie dane mi było spotkać się ani
porozmawiać z papieżem Benedyktem XVI, pomimo, że przebywał w tych
dniach w
dykasteriach rzymskich i widziałem go live zaraz pierwszego dnia mojej
akcji,
kiedy przy okazji
niedzielnego Angelus Domini,
przemiawiał do
zgromadzonych na Placu wiernych.
Nie dane mi było tym razem. Jeszcze
nie.
Co jednak udało się bezprzecznie i to
naprawdę cieszy, to postawienie w tych dniach kilka istotnych, ważnych
akcentów.
Prawdopodobnie po raz pierwszy na
Placu św. Piotra, miejscu pielgrzymujących do grobu św. Piotra
chrześcijan,
modlono się, poszczono w ich intencji i błogosławiono... zwierzęta.
To ważny znak. Otwarcie być może
nowego rozdziału i to nie tylko w historii Placu św. Piotra.
Plac św. Piotra stał sie w tych dniach
miejscem wielu wspaniałych, wzruszjących chwil i spotkań. Spotkań
dzieci
jednego Boga, istot zwierzęcych i ludzkich, jego ukochanych dzieci.
I były to spotkania radosne i czuło
sie w nich przechodzącego obok Boga.
Za to wszystko, za tych wiele
wspólnie
przeżytych, wzruszjących momentów chciałbym w tym miejscu
wszystkim z serca
podziękować.
Tym wszystkim, którzy byli w
tych
dniach tam ze mną obecni ale i tym wszystkim, którzy
towarzyszyli mi w tych
dniach w myślach, modlitwach, poście, w duchu...
Nie jestem w stanie odpisać na każdy
przesłany mi mail,
sms. Nadeszły z wielu
stron świata i nadchodzą w dalszym ciągu, niemało ich i wspaniałe,
budujące są.
Czytam je wszystkie, pochylam sie nad każdym z nich z ogromna i
radością i
wdzięcznością zarazem.
Prosze wybaczyć jeśli nie odpiszę na
każdy, przepraszam, nie jestem w stanie. Za każdy jednak z serca bardzo
dziekuję.
Wszystkie te reakcje potwierdzaja, że
na dobrej, słusznej drodze jesteśmy. Wszystkie one są głębokim,
wspaniałym
znakiem solidarności wielu tych, którym Dobra
Nowina skierowana do cierpiącego świata istot zwierzęcych
leży głęboko na
sercu.
Dlatego tym bardziej z serca dziękuję.
Wasz
Animalpastor
Quo vadis
Vatikan ?
Una Festa dei tanti incontri...
L'azione si e' generata e
conclusa nel modo
come io pensavo e volevo. Mi e' stato permesso, per
i 3 giorni
durante la manifestazione che io dormissi, in un ospizio che accoglie
animali (cani e gatti) vecchi, feriti indisposti
etc.etc. Tutti i giorni mi
e' stato permesso essere presente a Piazza San Pietro, in
assoluta tacita
meditazione,digiunando e pregando per gli animali.
Che questa manifestazione fosse nell'assoluta
tranquillità, lo dimostra anche
l'incontro avuto con la Sicurezza della Guardia Vaticana i Carabinieri
che
hanno anche posto delle domande e tutti si sono resi conto che
la
Manifestazione era priva di qualsiasi forma di violenza
bensì solo
e unicamente di carattere pacifico, e ho potuto
tranquillamente continuare
quello che mi ero prefissato. Le persone che m'incontravano a Piazza
San Pietro
non sapendo, avevano sul volto stampato un po di
sorriso misto
a curiosità vedendomi con uno Zainetto con i
caratteri '' Quo Vadis
Vatikan '' con degli animaletti di pezza che pendevano da tutti
i lati. Anche perche', non tutti i giorni
s'incontra a Piazza San Pietro un Pastore in pellegrinaggi,combinato in
quel
modo.
Il punto cruciale della Manifestazione era il 4
di Ottobre , in ricordi di
Francesco D' Assisi che la Chiesa Cattolica ricorda in questa
data.
Una giornata, che rimarrà sempre nei
miei ricordi, piena d'incontri non solo
con persone bensì anche con animali, momenti di assoluta
commozione, discorsi e
anche gesta di persone simpatiche che si preoccupavano per
gli animali,
In questo giorno, dall'Associazione ''
Pfotenhilfe-Europa '' dal tedesco Pfoten
= Zampa Hilfe = Aiuto mi ha presentato una Petizione che ha raccolto
migliaia
e migliaia di firme dalla Germania da parte di quelle persone
che lavorano
nei centri di accoglienza per gli animali.a depositarla in un
luogo sicuro
et appropriato e dove se non sulla tomba di Papa Giovanni XXIII.
Per me personalmente, un simbolo molto bello,
anche perche' arriva da persone che ci stanno molto a cuore.
Personalmente non ho potuto incontrare Papa
Benedetto XVI anche se
il primo giorno lo potuto vederlo dopo la preghiera del Angelus Domini
alla sua
finestra. sarebbe stato bello
poterli raccontare le pene, i dolori dei ns. fratelli e sorelle
animali, ma non
fa' niente, perlomeno non per questa volta.
Sicuramente con questa nostra azione, abbiamo scritto un nuovo capitolo
nella
storia. In questo momento preciso, desidero ringraziare tutti quelle
persone
che in un modo o nell'altro mi hanno permesso poter essere per la prima
volta
a Piazza San Pietro solo e unicamente a favore
degli animali
e i loro tanti dolori e pene. A tutti gli SMS,
Email, che sono stati tantissimi
spero possiate capire che mi e' im possibile rispondere a tutti ...vi
assicuro
pero, che tutti i messaggi sono stati letti..sappiate comunque
che siete
tutti nel mio cuore.
L'azione ha dimostrato in pieno, che siamo
facendo la cosa giusta, e che
abbiamo tutti insieme la forza per poter cambiare un
pezzetto di
questo nostro mondo.
Sarebbe per me un segno straordinario, poter
ricevere e fare un messaggio
globale di solidarietà in favore dei nostri animali.
In profondo
e totale ringraziamento
tom, animalpastor
Quo vadis Vatican?
a celebration of the many meetings...
The action run and ended in the way I thought and wanted. In
those 3
days during the event, I was asleep in a home that welcomes
pets (dogs and cats) old,injured,sick's,etc.etc. All days I
was allowed to
be present at St. Peter's Square in absolute silent meditation ,fasting
and
praying for the animals.
That this event, was in absolute tranquility,
it also demonstrates his meeting
with the Security Guard of the Vatikan ( Swiss Guard ), the
Carabinieri, who
also pose questions and all have come to realize that the Levant was
free of
any form of violence but rather only an exclusively peaceful character,
and so
without problem I could continue what I set up for myself....the de
fence of
the animals.
The people I meet at St. Peter's Square
not knowing were printed on the
their face smile a little curious mixture of seeing with a backpack
with the
character s ''Quo Vadis Vatikan ''with stuffed animals hanging from all
sides.....and even because not every day you ll arrive at St.
Peter's
Square a pastor in a Catholic Pilgrimage combined in this way.
The crucial point of the event was the October
the 4th in remembrance of St.
Francis of Assise , the Catholic Church recalls this date.
A day that will remain forever in my memories
not only full of encounters with
people, but also with animals,moments of emotions , speeches,and deeds
of many
people who love and take care on the animals.
On this
particulary day, the Association '' Pfoten-hilfe ''
Europe ( from
the German : Paw-Help ) I have been submitted a petition that
has gathered
thousands and more of signatures from Germany
By those people
who work in shelters for animals with file it in a safe place
and where
appropriate if not, on the sepulchre of Pope Johannes XXIII.
For me personally
a gesture much appreciate even because comes from a
lot of people,
we are much to heart.
I couldn't
meet with Pope Benedict XV, only on the first day I could see
him after
the prayer of Angelus Domin at the window of his apartment at the last
floor of
the Vatikan.
It would be very
nice to recount him the pain of our brothers & sisters
animals.....but
it does not anything at least for this time.
Surely we do with
this action, we wrote a new chapter in the history and in they defense.
In this precise moment, I
wish to thanks all those people who
in one way or in another way allowed myself to be present for
the first
time at St. Peter's Square only and solely in defense do the animals
and
against they many's aches and pains.
Thanks a lot for
all those SMS, email, phone calls etc.etc ...that have been so many and
hope
that you can understand that I cannot answer all......but I can
assure you
that all have been read... You are all close to my heart. That action
has been
show sin full we're doing the right thing and that all together we have
the
power to change a piece of our world.
It's would be an
extraordinary gesture or vice versa in order to
received a
global message of solidarity in defence of all our animals.
In deep and
total gratitude
Yours
Animalpastor
|
|
Ojcze Święty, nam nie
wolno już dłużej odwracać głowy, zamykać oczu,
udawać, że nic się nie dzieje...
Po tym jak Stolica
Apostolska, Ojciec Święty nie zareagował na mój list, moją
prośbę o chwilę
wspólnej refleksji na temat będących w potrzebie,
cierpiących Braci i Sióstr naszych
mniejszych, istot zwierzęcych (list wysłany został dnia 2 lutego 2011),
a było to
nic innego jak prośba o wspólną, głębsza refleksję,
refleksję pomiędzy
teologami, uczniami jednego Mistrza, duszpasterzami, uczniami
Chrystusa, postanowiłem
sam wybrać się do Piotra naszych czasów, stanąć osobiście
przed bramami
Watykanu.
Będę
tam w
dzień św.
Franciszka, 4 października poszcząc,
błogosławiąc przynoszone czy przyprowadzane do mnie zwierzęta, apelując
do
sumienia Głowy Kościoła Katolickiego, Namiestnika św. Piotra, ucznia
Chrystusowego, Benedykta XVI, niewiele się tak naprawdę domagając bo
jedynie
otwartej, głębokiej szczerej refleksji na ten temat.
To
wyłącznie osobista/prywatna
akcja (inicjatywa) nie wspierana przez żadną organizację czy
jakąkolwiek osobę
prywatną.
To
dług jaki
mam do spłacenia Mistrzowi z Nazaretu i Jego cierpiącym Stworzeniom,
naszym
Braciom i Siostrom mniejszym, zwierzętom
Bo
wierzę w
potencjał dobra jaki tkwi w Ewangelii, Dobrej Nowinie Mistrza z
Nazaretu,
Założyciela Chrześcijaństwa, w Jego Kościele, bo wierzę w dobrą Wolę
człowieka...
także Głowy Kościoła Katolickiego, bo wierzę że chrześcijaństwo ma w
sobie moc
przemiany Oblicza tego świata, bo wiem, że wielu ludzi w nim kocha
zwierzęta,
naprawdę kocha i cierpi, że Kościół je z niego (z jego
nauczania) „wyprosił”. Bo wiem, że Jezusowi
ich los, cierpienie ich, nie jest obojętne, że On się o nie bardzo
martwi i z
nimi współczuje. Bo nie chcę się
przyglądać bezczynnie ich cierpieniu i zamykać uszu i oczu na ich wołanie o
zmiłowanie i boli mnie jako
teologa, duszpasterza, chrześcijanina, że mój
Kościół zatrzaskuje przed ich
wołaniem o pomoc swoje bramy.
Nic
innego jak
chwilę otwartej refleksji, pochylenia się otwartego nad tematem, zadumy
poważnej w temacie.. Pochylenia Głowy Kościoła Katolickiego, pochylenia
chrześcijaństwa. Przebudzenia
ze snu chcę, ze snu za który niewinne istoty cierpieniem,
lękiem śmiertelnym i samą
śmiercią ostatecznie płacą. Pełną bólu śmiercią. Do
refleksji
poważnej chcę zaprosić. Nowych
przemyśleń się domagam (zarówno na płaszczyźnie teologii,
jak i etyki/kodeksu/moralności
życia chrześciajńskiego), trudu zadania
sobie kilku istotnych pytań. Metanoi, do której
Kościół, Ewangelia tak
usilnie przecież zaprasza. Powrotu do Źródeł
Energii (Mocy) Ducha Świętego, który jak wtedy tak i dziś ma
moc odmiany
Oblicza tej Ziemi.
Będę
w Rzymie dwa
dni przed świętem świętego Franciszka (4 października). Dwa pierwsze
dni spędzę po prostu w drodze. W milczeniu, zamyśleniu, błogosławiąc
zwierzęta,
będąc także (w razie potrzeby) chętnie do dyspozycji schronisk dla
zwierząt. Ostatniego ( trzeciego)
dnia siedzieć będę przed bramami Watykanu poszcząc, błogosławiąc
przynoszone
czy przyprowadzane zwierzęta, rozmawiał z ludźmi... Myśląc także o
tych w transportach, bezimiennych w kolejce po śmierć, z zapaloną
świeczką w
dłoni. Wszystkie trzy
dni będą dniami postu (tak jak w każdy piątek). Pierwsze dwa
dni będą też dodatkowo dniami milczenia. Muszę sobie dać radę nie
używając
ludzkiego języka. Zdać się na mowę ciała, mimiki twarzy,
gestów, empatii
innych. Moje
milczenie
będzie miało charakter symboliczny i apeluje o większą wrażliwość
(empatię) w
spotkaniu ze światem istot zwierzęcych. Noclegu (dachu
nad głową) będę szukał w schroniskach dla zwierząt i nie potrzebował
tam niczego
poza kawałkiem materaca na podłodze... Przwiozę ze
sobą też list (przetłumaczony w trzech a pewnie i zdecydowanie więcej
językach
świata), który wysłałem do Głowy Kościoła Katolickiego,
Namiestnika Jezusa na
Ziemii, listu na który do dnia dzisiejszego nie dostałem
odpowiedzi. Ten list
zostawię w katedrze św. Piotra. Nie zależy mi
na głośnej akcji, zależy mi natomiast na postawieniu bardzo wyraźnych
akcentów.
I te też w tych dniach postawię.
Nie
liczę w
tym wszystkim na siłę ludzką, siły mediów, zaangażowania
innych nie wyłączając.
Liczę w tej akcji zdecydowanie bardziej na Siłę, Mądrość, Miłość Tego,
który w ukryciu,
nawet ciemnościach widzi (por.Mt 6).. Bo to przecież to o Jego ukochane
dzieci,
istoty zwierzęce chodzi. Ja tam tylko
pójdę, by „przypomnieć” o tym. Reszta
należy do Niego. Oddam do
dyspozycji serce, oczy, dłonie, nogi..siły moje. Cała reszta to już tak
naprawdę Jego biznes. Jedno wiem,
dzisiejszego świata nie da się już zmienić jedynie rozsądnie,
siłą myśli, czy też myśli,
która do rozsądku przemawia. Światu
potrzeba dziś bardzo Siły, która od wewnątrz przychodzi, od
wewnątrz przychodzi
i przemienia i dlatego „ postawiłem
na
Boga”.
Co
potrzebuję, jak można mi pomóc
szukam:
- kogoś, kto ma rozeznanie w warunkach w topografii
Rzymu i jego okolic, kto pomoże mi utalić „trasę”
(rutę) mojej pielgrzymki i będzie wiedział co mi wolno a czego nie
wolno na Placu św. Piotra
- schroniska dla zwierząt, w którym
mógłbym się przenocować (nie potrzebuję tam niczego więcej
jak materaca na podłodze obok zwierząt).
Będę wdzieczny za każdą
wskazówke, za
każdą radę, za każdy numer telefonu, kontakt, adres mailowy...
>>>
Adwokaci Zwierząt - List do Papieża <<<
>>>
Adwokaci Zwierząt - Opis akcji <<<
Ps.: Jeśli w raportach
spotkań papieskich znajduje się miejsce na spotkanie
z dyplomatami, politykami, aktorami, sportowcami, to musi się znaleźć
chwila na
refleksję, rozmowę ze mną, teologiem, Bratem w Chrystusie,
Duszpasterzem, bo
przecież nie o jakikolwiek temat chodzi, byle-jaki temat, lecz o
wierność
Ewangelii, lojalność wobec Mistrza z Nazaretu (teologii) i Jego Dobrej
Nowinie
no i morze cierpienia niewinnych istot, chodzi...
|
|
Wiedeń,
2 lutego, 2011
Drogi Bracie w
Kapłaństwie Chrystusowym,
Następco Apostoła Piotra,
Duszpasterzu naszych czasów,
Papieżu Benedykcie XVI!
To
nie będzie długi list, krótki bardzo będzie,
może nawet niespotykanie krótki. Nic w rodzaju wielkich
petycji, żądań, pretensji,
wyzwań odważnie rzucanych.
To
zaledwie cicha prośba o chwilę wspólnej, głębszej
refleksji, o wspólne pochylenie się nad cierpieniem,
bólem, krzykiem niemym, losem
naszych Braci i Sióstr mniejszych, istot
zwierzęcych. Stworzeń, które przecież z tej samej
co my,
Bożej Ręki wyszły...
O
nic innego nie proszę, o nic innego mi nie
chodzi.
Ta
prośba, to wyraz autentycznej, głębokiej troski
kapłana (ucznia) Chrystusowego, teologa, duszpasterza o powierzone nam
przez
Boga Stwórcę Jego Stworzenia, istoty zwierzęce...
Ojcze Święty, nam nie wolno
dalej odwracać głowy od morza cierpienia niewinnych istot
czujących, cierpienia które przecież wydarza się tuż obok
nas, przed oknami (w
zaułkach) naszych ulic i domów !
Nie
wolno nam dalej odwracać wzroku od
rozpaczy i bezsilności jakie malują się w ich umęczonych, przerażonych
oczach!
Zatykać
uszu na ich rozpaczliwe wołanie o zmiłowanie,
o życie godne umiłowanych przez Boga Stworzeń, o „Objawienie się Synów Bożych”
(Rzym 8, 19), Zwiastunów Dobrej Nowiny
Mistrza z Nazaretu !
To nasi mniejsi Bracia
i Siostry, Ojcze Święty
! Bezbronne istoty czujące ! Dzieci Naszego (Dobrego)
Boga !
Miliony
z nich popychane, bite i opluwane jak
kiedyś nasz Mistrz, wlokąc za sobą ciężar krzyża, z bólem i
trudem stawiając
krok za krokiem na ich drodze krzyżowej, ze wzrokiem ku niebu
zwróconym odchodzą,
w mękach zwierzęcej Golgoty odchodząc.
To
nasi Mniejsi Bracia i Siostry, Ojcze
Święty! Istoty przez Boga nam
„powierzone“, istoty, które najpierw do
Niego
należą !
Nadszedł
czas, by zająć w tej sprawie jasne,
konkretne stanowisko, tego domaga się od nas nasze chrześcijańskie, z
Ewangelii
wyrosłe sumienie. Tego oczekują od nas męczone ciągle na naszych oczach
istoty
zwierzęce, nasi Bracia i Siostry nasze mniejsze.
To
też kwestia lojalności wobec Jezusa i Jego
Dobrej Nowiny, Dobrej Nowiny, która jak sam dobrze wiesz,
nie tylko przecież do
ludzi, lecz do całego Stworzenia skierowana była.
Jeśli tego nie zrobimy, zaparliśmy się
także Jego
samego i zdradziliśmy Jego Ewangelię, bo ta z natury niejako już samej
opowiedziała
się raz na zawsze po stronie uciskanych, prześladowanych, samotnych,
bezsilnych, niewinnie cierpiących, zepchniętych na margines, istot
cierpiących...
Innej
Ewangelii nie ma. I być nigdy nie
będzie. A przynajmniej nie tej Jezusowej.
Obudźmy
się zanim kur po raz trzeci zapieje..bo
wtedy to i na łzy skruchy może być za
późno i nawet „przeprosiny” niczego już
później nie zmienią...
W
trosce o nie i o Dobrą Nowinę Mistrza z
Nazaretu zatroskany ale i w nadziei ogromnej na wspólną,
niepłytką refleksję.
tomasz
jaeschke, duszpasterz ludzi i zwierząt,
Animalpastor
|
|
|
 |
|
|
Gazeta
Wyborcza
|
|
Błogosławię zwierzęta!
Błogosławię
je
w momentach dla nich trudnych, kiedy im źle, chorują, kiedy czują się
samotne,
kiedy spoglądają w oczy śmierci...
Błogosławię
je
trzymając w dłoniach ich zdjęcie,
czytając o nich w mailu,
odwiedzając
je osobiście...
I
błogosławię
nie tylko te tzw „domowe” ale i te tzw.
„hodowlane”, bo w gruncie rzeczy nie ma
domowych i hodowlanych są jedynie smutne albo radosne, cieszące się
życiem albo
jego brutalnie pozbawiane, pełne radosnego zaufania, albo śmiertelnie
przestraszone...
Błogosławię
je
dokładnie tak samo jak ludzi,
bo i różnic
istotnych nie znajduję; tą samą Nutą
Bożą do życia
poderwane, z tą samą
melodią życia w sercu, z
tą samą
perspektywą na wieczność,
z tą samą wrażliwością na miłość i ból.
Będę
z moim (Bożym)
Błogosławieństwem jeśli mnie będziesz potrzebował,
Ty sam lub bliskie Tobie
zwierzęta..
tom,
animalpastor
|
|
 |
|
|
Gazeta
Wyborcza
|
|
|
"By dojść do
źródła,
trzeba płynąć pod prąd."
Stanisław
Jerzy Lec
„Dopiero
wówczas, kiedy rezygnujesz z tego, co ci
się w sumie „należy”, dostrzegasz wszystko to, co
zostało Tobie w życiu
podarowane i czym życie ciągle Cię przecież obdarowuje...”
Tom, Animalpastor
Nie
zmienisz, nie poruszysz tego świata
jedynie siłą myśli...
„Gdybym
nawet wiedział, że jutro świat przestanie
istnieć, to jeszcze dziś zasadziłbym drzewko jabłoni”
Martin Luther
Dzień postu
w intencji i
z myślą o cierpiącym świecie istot
zwierzęcych i ludzkich
to
zarazem:
- znak sprzeciwu
wobec wszelkich form dyskryminacji, marginalizowania i uciskania istot,
tak
ludzkich jak i zwierzęcych; znak sprzeciwu wobec cywilizacji śmierci,
wobec świata
preferującego zasady wykorzystywania jednych przez drugich, świata
osadzonego
na zasadach konsumpcji, egoizmu, i bezwzględnego profitu;
- wyraz solidarności z cierpiącym światem ludzkim
i zwierzęcym;
- zaproszenie do
budowania nowej społeczności, cywilizacji opartej na wzajemnym szacunku
i
respekcie wobec każdej istoty żyjącej, tak ludzkiej jak i zwierzęcej...
Rodzaj
i intensywność postu określa każdy sam dla siebie, podejmuje też tym
samym pełną
odpowiedzialność za podjętą przez siebie decyzje…
Zaoszczędzone
w ten sposób pieniądze (nawet jeśli miałaby to być
przysłowiowa złotówka)
odłożone
na
bok, mają dotrzeć później do będącej w potrzebie istoty
ludzkiej lub
zwierzęcej...
pomiędzy
15.00 a 16.00 - czas zadumy
i wyciszenia
jeśli nie całkiem milcząc,
to przynajmniej słów oszczędzając; z myślą o nich: cierpiących, zalęknionych,
głodnych,
samotnych, męczonych istotach. Przy blasku
zapalonej świecy, ustawionej przy stanowisku pracy, na biurku, w
pokoju, kuchni, na parapecie okna, tam, gdzie czas ten przyszło nam
spędzić...
W każdy
piątek miesiąca !
Bądź ze
mną, dla nich...
serdecznie zapraszam:
animalpastor
„A żyć możesz tylko
dzięki temu, za co mógłbyś umrzeć.”
Antoine de
Saint-Exupéry
|
WIGILIA 2010

Animalpastor, w chwili wolnego
czasu, zaprasza do lektury:
|
|
MARATON SŁOŃCA, w
trosce o lepszą, wspólną przyszłość istot zwierzęcych i
ludzkich wprawdzie
jakby poza, ale nie
wrażenia, które po nim zostały...
Było
dokładnie
tak jak chciałem... Jak być miało.
Byliśmy
na
wspólnej drodze do celu, istoty ludzkie i zwierzęce...
W
stronę
lepszej przyszłości biegliśmy, wspólnie, w stronę SŁOŃCA...
I
był
autentyczny przekrój społeczeństwa: były dzieci, także i
specjalnej troski i
takich na wózkach inwalidzkich dzieci nie zabrakło... były
osoby starsze i
młodsze, byli rodzice z dziećmi, byli młodzi ludzie, o
których mówi się, że z
marginesu, bo z problemem alkoholowym...
Nawiasem
mówiąc, to właśnie jeden z tych chłopaków z
marginesu pomógł mi, przejmując na chwilę
wózek z dzieckiem spastycznym,
kiedy ja sam wątpić już zacząłem czy oby starczy mi jeszcze sił do
celu... Bez
niego, chłopaka z marginesu tego
celu
z Przemkiem i jego wózkiem inawlidzkim pewnie może nigdy bym
nie osiągnął...
A
na mecie byli
ludzie z dogoterapii, hipoterapii, konie, psy ratowników i
mnóstwo wspaniałych
ludzi, młodych i starszych i rozmowy nietuzinkowe, niezapomniane były...
I
wrażenia
niecodzienne.
I
dziękuję raz
jeszcze ludziom z Hajstry, Arki, PCK, Urzędu Miasta, i wielu innym
wspaniałym
organizacjom działającym na rzecz ludzi i zwierząt, bez
których tego w sumie bezprecedensowego
wydarzenia w Bielsku nigdy by nie bylo..
MARATON SŁOŃCA może wydarzyć się i w Twoim mieście,
pobiec Twoimi ulicami...
Pobiec, w trosce o lepszą, wspólną przyszłość
istot zwierzęcych i ludzkich
Jeśli
tylko chcesz spróbować, napisz,
pomogę Tobie...
|
 |
Regulamin:
Maraton
Słońca 2010, Bielsko Biała
1.
Organizatorzy
Organizatorami Maratonu Słońca są:
Stowarzyszenie
Hajstra, Fundacja
Arka, oraz Animalpastor.
Z
organizatorami współpracują: Stowarzyszenie Humanitarno-Ekologiczne
„Dla
Braci Mniejszych”, Stowarzyszenie „Inicjatywa dla
Zwierząt”, Fundacja „Terra
Spei”.
PCK oddział Bielsko
Biała, Komitet pomocy dla zwierząt „Przystań
Ocalenie”, Fundacja „Czarna Owca Pana
Kota”.
2. Idea
Maratonu
Maraton
Słońca, w trosce o wspólną
przyszłość, jest maratonem
solidarności zarówno z cierpiącymi ludźmi jak i
zwierzętami. Jego zadaniem jest
zasygnalizowanie potrzeby solidarności w temacie
cierpiącego człowieka, ale i
cierpiącego zwierzęcia.
Dlatego jest w
nim dla każdego, kto chce wyrazić w tym kierunku swoją solidarność.
3.
Cele maratonu
Propagowanie
ruchu, jako
formy zdrowej aktywności.
Wsparcie
finansowe będących w potrzebie ludzi oraz
zwierząt.
Uwrażliwienie
społeczności na tematy cierpiącego marginesu społecznego -
tworzenie łańcucha
solidarności z nimi.
Edukacja
dzieci w kierunku przejęcia odpowiedzialności za słabszych.
Maraton
apeluje do
sumienia dzisiejszego społeczeństwa, do odpowiedzialnych za jego jutro
(jutro
tak istot zwierzęcych jak i ludzkich), dlatego podtytuł: „w trosce o wspólną przyszłość”.
4.
Termin i miejsce
Maraton
Słońca odbędzie
się w dniu 18 września 2010 r. w Bielsku Białej.
Start: Lasek
Cygański, godz.
14.00
Meta: bielskie
Błonia
Długość trasy:
ok. 2,5
km.
Trasa Maratonu
zamknięta
jest dla ruchu kołowego do godz. 17.00.
Trasa będzie
posiadała
oznaczony każdy kilometr oraz będą się na niej znajdować punkty
odświeżania.
5.
Udział
W
Maratonie Słońca, prawo
startu mają osoby, które do dnia 18 września 2010 r.
ukończyły
18 rok życia (osoby nieletnie mogą wziąć udział tylko pod opieką osoby
dorosłej lub po przedłożeniu
zgody rodzica/opiekuna), osoby zdrowe jak i specjalnej troski (nie
wyłączając
osób na wózkach inwalidzkich).
W maratonie mają prawo
uczestniczyć także zwierzęta, wyłącznie w towarzystwie swoich
opiekunów i przy
pełnym przejęciu przez nich odpowiedzialności.
Niedopuszczalne
jest
zmuszanie zwierzęcia do ukończenia maratonu, kiedy ono nie wyraża na to
ochoty.
Nieistotny
jest wiek,
nieistotna jest sprawność fizyczna (jest w nim także
miejsce dla ludzi/dzieci
specjalnej troski), a także dla osób niewidomych, wraz z
osobami towarzyszącymi.
Zawodnicy
mogą zgłaszać
się od godz. 12.30.
Uczestników
Maratonu
obowiązuje limit czasu 3 godzin.
6.
Klasyfikacja/Punktacja
Nie ma jej w
ogóle. Nie będzie
na mecie lepszych czy gorszych, będą, co najwyżej szybsi i wolniejsi.
Nawet nieukończenie
maratonu, nie jest traktowana jako porażka. Samo pojawienie się na
starcie jest
spostrzegane w kategorii sukcesu.
To
bieg o społeczność
jutra, jutra lepszego tak dla istot zwierzęcych jak i istot ludzkich.
4.
Badania lekarskie
Wszyscy
zawodnicy muszą
zostać zweryfikowani w Biurze Organizacyjnym w dniu 18 września 2010 r.
od godz.12.30
do 13.30.
Podczas
weryfikacji
należy przedstawić:
- dowód
tożsamości do weryfikacji daty urodzenia
- deklarację.
Podczas
weryfikacji
wymagany będzie własnoręczny podpis zawodniczek i zawodników
na liście osób
wyrażających zgodę na udział w Maratonie na własną odpowiedzialność lub
opiekunów. W szczególnych przypadkach
wymagających badania lekarskiego decyzja
lekarza przed i w czasie biegu jest ostateczna.
Organizator
zabezpiecza opiekę
lekarską na trasie biegu oraz na samej mecie.
5.
Zgłoszenia
Zgłoszenia
przyjmowane są
w dniu Maratonu, w biurze Organizacyjnym czynnym od godz. 12.30.
6. Finansowanie
Koszty
organizacji Maratonu Słońca pokrywają:
Sponsorzy i Partnerzy.
7.
Postanowienia końcowe
- Uczestników Maratonu obowiązuje
niniejszy regulamin.
- Organizator nie zapewnia uczestnikom ubezpieczenia
od następstw nieszczęśliwych wypadków.
- Organizator nie zapewnia wózkow, sprzętu
niezbędnego do wyposażenia zawodników niepełnosprawnych oraz
serwisu technicznego dla zawodników na wózkach.
8.
Dochód maratonu
przeznaczony zostanie w całości na będących w
potrzebie ludzi:
ADA
- Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Specjalnej
Troski
http://www.ada.org.pl/
Numer konta bankowego: 62 1020 1390 0000 6502 0176 3523
oraz będące w
potrzebie
zwierzęta:
Komitet
Pomocy dla Zwierząt
http://www.przystanocalenie.pl/kpdz_pomoc.html
Konto
zbiórkowe 20 1050 1399 1000 0090 7108 9651
Dyrektor Maratonu:
Animalpastor, tomasz jaeschke (tom@animalpastor.eu)
|
TRASA MARATONU

|
|
Licznik
gości |
|
|